czwartek, 14 listopada 2013

Bąbelki i krzywizny, coś dla Mamy i Brzdąca.

Dziś post o butelce dla mamy i kubeczku dla maluszka ;) 

Zaczynamy od mamy.
Będąc w Polsce przeczytałam gdzieś o butelkach Bobble Filter Bottle, butelkach które podczas picia filtrują wodę z kranu , nie trzeba wydawać pieniędzy na wodę, wystarczy mieć butelkę i napełnić ją wodą z kranu, ot  cała filozofia ;) Dziś przyszła do mnie oto taka butelka:







Szczerze... myślałam, że kupuję oryginalną, ale niestety dopiero gdy przyszła zorientowałam się iż jest to podróbka o tym samym zastosowaniu, z wyglądu i funkcji jest identyczna, tylko ma jedno ale, mianowicie, plastik z zakrętki dziwnie pachnie,  lecz producent zapewnia BPA Free, pojemność to 500ml , pierwszy dzień użytkowania za nami, butelka sprawuje się super, a woda w smaku jak dla mnie jest OK ;) Jak zapewnia producent filtr działa do 300 napełnień, czyli ok 2 miesięcy użytkowania, później można go wymienić. Zobaczymy jak będzie się sprawować później, czy się porysuje, czy będzie wyglądać jak nowa :)

Teraz coś dla maluszka.
Jako, że moja Polcia dalej na piersi ,nie toleruje ona w ogóle butelek, niekapków i innych cudów, do tej pory jej napojem było jedynie moje mleko, do czasu gdy na blogu Polisz mam i dzieciole przeczytałam o Doidy Cup , fajnym krzywym kubeczku, dzięki temu kształtowi widzi się czy dziecko już pije i jest to o wiele wygodniejszy niż zwykły kubeczek.



 Poli trochę zajęło opanowanie go co by po brodzie woda lub herbatka nie leciała, ale z każdym razem pije jej się lepiej, a ja wszystko widzę, Pysia jeszcze sama sobie go nie trzyma, bo wszystko wylądowałoby na podłodze, także póki co uczymy się, myślałam wcześniej , że bez problemu załapie picie z niekapka, ale jej nie podpasował ani jeden z zakupionych, także dziękujemy za ten wynalazek, jesteśmy z niego bardzo zadowolone i nawet Oluś chce go Polci podkradać ;)


Polinka na widok kubeczka od razu się uśmiecha ;)











wtorek, 12 listopada 2013

Sea life Manchaster

Dwa tygodnie temu, byliśmy z Brzdącami w oceanarium ;)  Ależ to była przygoda! Oluś wiedział od kilku dni, że będziemy jechać, przeżywał strasznie. Gdy dojechaliśmy na miejsce, kupiliśmy bilety i na dzień dobry zrobiono nam zdjęcie ;)Zapraszamy do wirtualnej wycieczki po Sea Life Manchaster :)

 Na wstępie była opowieść o żółwiach...


Animatorka opowiadała ciekawe rzeczy m.inn, że o płci żółwia decyduje temperatura w jakiej jest ogrzewane jajo ;) że żółwie po wykluciu muszą same dotrzeć do oceanu i wtedy są już bezpieczne, wszystko było wyświetlane na piasku przez projektor, a z ust Olusia było ciągle słychać "Mamusiu zówie !" "Tatusiu patrz!" Po całym "przedstawieniu" otworzyły się przed nami drzwi do oceanarium :) Pierwsza atrakcja to możliwość wejścia tak jakby głową do akwarium gdzie pływały śmieszne rybki i wąż wodny...





 Na początku Oluś bał się tam wejść, ale jakoś udało się nam go namówić i wtedy zachwytom nie było końca, frajdę miał nie tylko Oluś, ale  Pola i my rodzice również ;) Następnie na naszej drodze znalazło się duże akwarium z meduzami, było ich tam dziesiątki, a najlepszą atrakcją była możliwość zmiany podświetlenia, Oluś biegał i zmieniał kolory i co chwilę pytał "Co to jest?" ,  zabawa na 102 !




Gdy meduzy się znudziły, zrobiliśmy pieczątkę meduzy w książeczce, którą dostaliśmy na wejściu i udaliśmy się dalej. Rybek było pełno, Oluś tylko patrzył to tu, to tam,  podziwiał to podwodne życie, gdy naszym oczą ukazało się kolejne fascynujące akwarium !



Zaciekawienie na buźce Poli powala ! :) Baczna z niej obserwatorka, spodobały jej się te kolorowe rybki i podwodne kwiatki, co okazywała machając ciągle rączkami i nóżkami  :)  Jej mała główka tylko się obracała na prawo i lewo, nie za bardzo rozumiejąc co to tak w "powietrzu" lata :) Szliśmy dalej,  Oluś krzyczał "Jiby, ibki, oooo jekin! Mamo! Mamo! Jekin duuuuziii" no i tak, moje dziecko zobaczyło rekina, mega fascynacja i uśmiech od ucha do ucha, no bo rodzice nie kłamali mówiąc iż go zobaczy ...







Po rekinach był mały postój (nie dla Olusia) na karmieni Polci, Młody w tym czasie biegał po figloraju, skakał w kulki, wspinał się na wierze, energia go nie opuszczała, ale jedno słowo Oleńku idziemy dalej i już się ubierał :)  Następnie czekały na nas takie atrakcje jak:

 tunel wodny w którym pływał wielki żółw!





Zółwi pokój, w którym było ich pełno  :)




Już wiecie skąd się wzięła Pola, wykluła się z jajka ;)


Mega wielkie akwarium z rekinami i żółwiem



koniki morskie




można było pogłaskać kraby


było też super akwarium z rybkami i płaszczkami






No i to by było na tyle ;)


Na końcu wycieczki można wykupić swoje zdjęcia, które robiono nam na początku



Wychodzi się przez sklep z pamiątkami, więc Oluś musiał wyprosić o jakąś  ;)  dostał tam też odznakę, za to że zebrał wszystkie pieczątki :)




Dzień minął nam wspaniale, uwielbiamy takie rodzinne wypady ;) A uśmiechy na buźkach Brzdąców tylko potwierdzają to , że było super ;) Oluś do dziś wspomina oceanarium i mówi , że chce tam jechać jeszcze raz ;)

poniedziałek, 4 listopada 2013

Przedszkolak

Mój mały synus dziś był pierwszy raz w przedszkolu! Kiedy ten czas tak zlecial? Niedawno się urodził,  był taki maleńki, a dziś to fajny,  mądry i wygadany chłopczyk :) jeszcze niedawno wizja tego ,że pójdzie do przedszkola przyprawiala mnie o dreszcze,  bo gdzie ten urwis między dzieci,  ale Olus się zmienił,  jest bardziej ugodowy, więc o to boje się mniej,  ale język, o to się martwię,  z jednej strony boję się czy szybko załapie angielski,  a z drugiej boje się aby nie przestał mówić po polsku,  dzisiejszy poranek był dla mnie stresujący, chyba bardziej to przeżywałam niż Brzdac, w drodze do przedszkola Olus był bardzo wesoły,  cieszył się że idzie do dzieci,  że mama, tata i Pola go odprowadzają,  tłumaczyłam mu już kilka dni wcześniej,  że go tam zostawiny samego i wrócę po niego, zostaje tylko na 3godz, także to krótko i szybko zlecialo. W Anglii tylko 3godz dziennie są darmowe i w tym przedszkolu gdzie chodzi Oluś nie ma możliwości wykupienia większej ilości godzin,  ale dla mnie 3godz są ok ;) Dotarliśmy do przedszkola (3min drogi od domu) by go odebrać,  wyszła di nas polska przedszkolanka i mówiła,  że Oluś jest super,  że był grzeczny i fajnie się bawił,  raz tylko zapytał czy mama i tata w domu, pani odpowiedziała , że tak i tyle ;) Także obyło się bez płaczu,  mojego i Olusia, tylko raz zakrecila mi się łza w oku, gdy Pani go chwaliła , oby codziennie był tak szczęśliwy, że idzie do przedszkola,  to wtedy będę spokojna;) A oto Oluś w drodze do domu z przedszkola

poniedziałek, 21 października 2013

Czarują...



Dawno nas tu nie było, troszkę zaniedbałam tego bloga, ale brakuje mi czasu ! Myślałam, że to nigdy mnie nie dopadnie, no ale przy dwójce tak absorbujących maluchów ciężko usiąść i coś spokojnie napisać, tym bardziej , że te moje Brzdące wojują od godz. 08.00 do 21.00, a czasami dłużej i nie wiem skąd oni biorą na to siły, Oluś za dnia już dawno nie śpi, a Pola ucina sobie trzy drzemki po 40min każda, więc jak na prawie 8 miesięcznego maluszka to malutko, jak Oluś odpuści zabawę z mamą, to Polcia wtedy mnie potrzebuje :P Lubię te nasze wspólne chwile i zabawy ,  Oluś już super się bawi w zabawy z życia codziennego, jego ulubiona zabawa? Dwa krzesła , koc, torba, stos zabawek poukładanych na stole, pieniądze z kartek papieru i zabawa w sklep i dom się zaczyna :D Pola w tym czasie bawi się autkami brata, lub wywala wszystko co jest pod stołem, teraz już większość rzeczy stamtąd zniknęła, bo Panienka ciągle tam buszowała, teraz przemieszczanie się to już dla niej żaden problem , doczołga się wszedziem a jak coś jest wyżej to sobie klęka i wyciąga te małe rączki najwyżej jak tylko może :) Wczoraj matce się nudziło i zrobiłam sesję halloween'ową :) trwała 15 minut, ale Oluś miał frajdę, Pola też bo spróbowała czy z dyni jest dobra piłeczka i mogła  "spróbować" jak smakuje jej skórka :P No i czarowali, czarowali swoimi uśmiechami, bo oboje mają je obłędne i zaraźliwe :) Tymczasempo wspólnych zabawach matka ma chwilę dla siebie, a Polcia skacze sobie w skoczku zawieszonym na futrynie z uśmiechem od ucha do ucha, ciągle gadając baba, mama i inne bliżej nieznane mi słowa, a Oluś ogląda bajkę :) Oto parę ujęć z sesyjki :P




poniedziałek, 7 października 2013

Z dni kilka, za dni parę...

Będą trzecie urodzinki Olusia, dokładnie 11.10.13 ! Kiedy to zleciało? Niedawno był tak malutki jak Polcia, taki nieporadny, pamiętam jak dziś gdy pierwszy raz wzięłam go w swe ramiona, był taki pomarszczony i krzyczący, krzyczał strasznie, a ja nie umiałam go uspokoić, drżącymi rękoma oddałam go mężowi, to wszystko przez narkozę, nie byłam w stanie go utrzymać, nie zalała mnie od razu fala miłości, przyszła ona dnia następnego, wtedy płakałam, płakałam z radości :) Dziś niektóre dni są lepsze, niektóre gorsze, Oluś czasami daje ostro popalić tak, że ja wysiadam, ale czy przez to kochamy go mniej? Ależ skąd! Jest on naszym ukochanym synkiem, kochamy go za każdą jego cechę, za wady i zalety, akceptujemy takim jakim jest, a jaki jest? Oluś ma dwa obliczna w jednej chwili z grzecznego, kochanego aniołka, pięknie mówiącego dziękuję, przepraszam, proszę, tulącego się i patrzącego oczkami kota ze Shreka potrafi  zmienić się  w małego urwisa , którego nie jestem w stanie ogarnąć , krzyczącego brzydkie słowa, bijącego innych. Mimo tego kochamy go za wszystkie jego wady i zalety,  za każdą cechę jego charakteru, za to jak jest <3 Złe cechy charakteru staramy się złagodzić i jakoś "ujarzmić", chcemy go wychować na dobrego człowieka i mam nadzieję, że uda nam się to w 100% :) Kochamy Cię Synku :*







środa, 2 października 2013

Angielska pogoda ;)

No i po kilku dniach ladnej pogody przyszła do nas prawdziwa jesień... ale musielismy sie udac na krótki spacer po przesyłkę , bo kurier pomylił adresy i musieliśmy iść na drugi koniec ulicy, niestety nikogo nie było , a Olus się uparl że chce na biegacza i nie ważne ze szaro, ze mrzy, ze mgła , idziemy i już !:) skończyło się na 1, 5godz spacerze ;) ale ile miał frajdy ;) stwierdził że jeździ na motorze w Falubazie i zamiast żabki ma moto mysz; )  teraz mąż wrócił z pracy  i zaprasza nas do restauracji  na obiad , także uciekam.  :) pozdrawiamy

wtorek, 1 października 2013

Liebster Blog Award III

 zostałam wyróżniona w zabawie Liebster Blog Award przez

Zasady wyróżnienia:
Wyróżnienie Liebster Blog Award  jest przekazywane przez nominowanego kolejnym 11 blogerkom lub blogerom jako uznanie za” dobrze wykonaną robotę”.  Celowo przyznawane jest “mniejszym” blogom o mniejszej liczbie zaglądających i obserwujących lub takich, które działają od niedawna – tak, by też miały szansę na zaistnienie w blogowej społeczności.  Osoba wyróżniona odpowiada na 11 pytań zadanych przez osobę , która blog nominowała do wyróżnienia, a następnie również wyróżnia 11 blogów informując o tym w podziękowaniu za  wyróżnienie  i  jednocześnie zadając swoje 11 pytań do nominowanych. Nie można nominować bloga, z którego otrzymało się wyróżnienie.
Odpowiedzi do pytań od Ani W

1. Kto wybrał imię dla Twojego dziecka/dzieci i dlaczego?

dla synka mąż, dla córci ja


2. Jaki masz kolor oczu?
niebieski

3.  Espresso czy latte?
latte

4. Facet łysy czy z bujną czupryną?
z bujna czupryna

5. Rock czy pop?
rock

6. Romans czy kryminał?
romans

7. Lakier na paznokciach u stóp czy u rąk?
i tu i tu

8. Co robiłaś o tej porze roku 10 lat temu?
chodziłam do gimnazjum :)

9. Kto jest Ci bliższy: mama czy tata?
mama

10. Za kim tęsknisz?
za rodzina z Polski

11. Poczuj się jak Miss Świata i napisz, co zmieniłabyś na świecie ;)
pozamykała bym wszystkich, którzy krzywdza dzieci
i wystawiła im społeczeństwu na osąd 

Ja typuje:


wiecej nie znam :(

Moje pytania.
1. Co wazniejsze miłość czy przyjaźń?
2.Które zwierze  kot czy pies?
3. Ktora pore roku lubisz najbardziej?
4. Ulubiona książka?
5. Masz rodzeństwo, jeśli tak to kogo?
6. Wolisz babcię ze strony mamy czy taty?
7. Od kiedy prowadzisz bloga?
8. Ulubiony smak lodów?
9. Ulubiony sport?
10. Czego nie lubisz jesc?
11. Jak wyobrażasz sobie teraz życie bez internetu, telefonów i telewizji ?